W dzisiejszych czasach trudno być nastolatkiem. Na co dzień trzeba umieć utrzymać w klasowej hierarchii. Więc nastolatki walczą o swoją pozycję i przetrwanie. Jednym ze sposobów, by zdobyć popularność, jest zrobić coś,niebezpiecznego, coś, na co nie każdy odważy się. Najczęściej jest to krzyk bezradności i próba zwrócenia na siebie uwagi.
Pokolenie dzisiejszych dzieci jak ryba w wodzie czuje się w internetowej przestrzeni. Dla nich korzystanie z Facebook’a czy Tik Toka,Spachat’u jest czymś zupełnie normalnym. Portale społecznościowe takie jak Facebook stanowią miejsce kontaktu młodych ludzi. Internet jest swojego rodzaju azylem, gdzie można się zwierzyć, wyżalić, często dać upust negatywnym emocjom. Tam dzieci i młodzież nawiązują różne znajomości, odkrywają treści, do których mają łatwy dostęp. Często szukają kontaktu i zrozumienia w sieci, ponieważ rodzice nie mają dla nich czasu. Komputer czy smartfon stał się współczesną opiekunką, która wypełni pustkę emocjonalną. Jest formą ucieczki przed problemami z domu w świat, w którym można wszystko. Życie towarzyskie dzieci i nastolatków często wiąże się z próbami dopasowania się do grupy. Modne ubrania i gadżety nie zagwarantują dziś uznania rówieśników. Sposobem na zdobycie go bywa udział w internetowych challenge’ach – czyli wyzwaniach. Tego typu filmy w ogromnej mierze oglądają dzieci i nastolatki, które mają skłonność do naśladowania. Niestety, ze śmiesznych i głupawych wyzwań, z których można było się pośmiać, nowe challenge’e są coraz bardziej niebezpieczne i groźne dla życia.
Po każdym wykonanym zadaniu uczestnik nominuje kilkoro swoich znajomych. Teoretycznie można odmówić brania w nich udziału, ale może wiązać się to z konsekwencjami towarzyskimi. Umieszczone w social mediach zdjęcia czy filmiki zwykle posiadają odnośniki do profili osób, które zostały nominowane do wyzwania. To owocuje presją. Niewykonanie zadania oznacza wykluczenie z grupy. A to z najdotkliwsza kara, jaka może spotkać dojrzewającego nastolatka.
Najliczniejszą grupą biorących udział w challengach są nastolatki. To właśnie wśród tej grupy wiekowej istnieje naturalna potrzeba rywalizacji oraz udowodnienia innym swojej własnej wartości. Jednak istnieją zadania przeznaczone również dla młodszych użytkowników internetu.
Jakiś czas temu w Polsce głośno było o dwóch bardzo kontrowersyjnych challenge’ach: Momo i Niebieskim Wielorybie. Oba polegały na wykonywaniu zadań zleconych przez tajemniczego opiekuna. Często zagrażały one życiu lub zdrowiu. Dzieci musiały między innymi oglądać filmy pełne przemocy czy dokonywać samookaleczeń. W Niebieskim Wielorybie finałem miało być samobójstwo uczestnika ”zabawy”. Z kolei lalka Momo szantażowała uczestników gry i zmuszała ich do wykonywania zadań, grożąc udostępnieniem ich danych osobowych oraz wyrządzeniem krzywdy członkom rodziny.
Dlaczego, mimo wyraźnie grożącego im niebezpieczeństwa, nastolatki decydują się udział w takich wyzwaniach? -Często jest to presja rówieśników oraz chęć dopasowania się do grupy. W wieku dojrzewania potrzeba akceptacji jest bardzo silna, dlatego ciężko odmówić, nawet jeżeli zadania wydają się niemądre, a nawet niebezpieczne. Pamiętajmy, że dobra komunikacja jest podstawą – mówi Julia Piechna z Akademii NASK. – Rozmawiajmy z dziećmi, wyjaśniajmy im, że nie muszą brać udziału w wyzwaniach i ulegać presji towarzystwa – dodaje.
Jednym z takich niebezpiecznych wyzwań było picie napojów izotonicznych przez papierową rurkę o grubej średnicy, w czasie tylko jednej sekundy. To wyzwanie rozpoczął Jordan Samm, popularny użytkownik aplikacji Tik Tok. Wlał on do kufla ponad pół litra napoju izotonicznego, włożył do niego papierową „słomkę” po papierze kuchennym i próbował przełknąć. Próba zakończyła się zakrztuszeniem i kaszlem. Organizm nastolatka zwrócił wszystko, czym się zadławił. Film zobaczyło mnóstwo użytkowników, którzy uznali to za śmieszną zabawę. Czy nadal uważaliby go za śmieszny, gdyby Jordan naprawdę się udławił? Czy wtedy też byłoby im do śmiechu?
Inny przykład to pass out challenge. Nastolatkowie kucają i zaczynają szybko, płytko oddychać. Następnie wstają, wkładają kciuk do ust i wstrzymują oddech. Chwilę później tracą przytomność i upadają. Australijka Cath Matar, matka 10-letniego Leo, opublikowała na swoim facebook’owym profilu zdjęcia rozbitej głowy Leo. Matka chłopca, Cath, usłyszała hałas, dobiegający z pokoju swojego syna. Gdy weszła do środka, zobaczyła 10-latka, leżącego na podłodze. Na szyi miał krew. Okazało się, że gdy nastolatek stracił przytomność, upadając, uderzył głową o krawędź komody. Kobieta natychmiast pojechała z synem do szpitala. Rana wymagała szycia.
Przykładów niebezpiecznych challengów można by mnożyć w nieskończoność. Jaki to ma jednak sens? Należałby się zastanowić, co należy zrobić, czy przerwać dobrą passę niebezpiecznych challengów. Na początku sierpnia prezydent USA, Donald Trump, podpisał przepis, zabraniający dokonywania transakcji z właścicielem aplikacji Tik Tok, firmą ByteDance. Rozporządzeni ma wejść w życie po 45 dniach od jego podpisania. Kto wie, może to zakończy erę niebezpiecznych challengów?